niedziela, 14 marca 2010

Rynek funduszy

Ostatnio sobie spoglądam na rynek funduszy i widzę, że coraz to nowe wyrastają jak grzyby po deszczu. Najwięcej się pojawia różnych zagranicznych - indyjskie, cyprusowe i inne tam afrykańskie. Coraz bardziej mi się wydaje, że towarzystwa tworzące owe fundusze myślą tylko o zebraniu jak największej kasy w krótkim czasie. Czyli jak się pojawią jakieś wieści, że np. w Rosji gospodarka jest w ekstra kondycji to zaraz się tworzą jakieś fundusze które inwestują w Rosji itd. Obecnie na polskim rynku jest już prawie tyle samo funduszy co akcji notowanych na giełdzie. Pewnie za rok ilość funduszy przewyższy ilość spółek notowanych na giełdzie ale wiadomo im większa konkurencja tym powinno być lepiej dla klienta. Niestety w ostatnim roku coraz więcej towarzystw likwiduje swoje fundusze często tworząc na ich miejsce nowe być może identyczne ale z nową chwytliwą nazwą. Trochę to zabija pierwotną ideę funduszy czyli oszczędzanie długoletnie - odkładanie stałych kwot w równych odstępach czasu - pewnie przez kolejne 5 lat trochę funduszy upadnie a na ich miejsce powstaną nowe. Patrząc wstecz 3 lata temu otwartych funduszy było nawet 4 razy mniej.
Do tego coraz bardziej szerzy się idea funduszy parasolowych. Coraz więcej ludzi traktuje te fundusze podobnie jak akcje czyli jak coś spada to zaraz przenoszą się do innych funduszy, które akurat w tym czasie rosną. Myślę, że taka polityka przynosi całkiem odwrotne efekty. Zamiast kupować jednostki kiedy są tanie i ich cena spada, często się zmienia na taki fundusz, w którym jednostki są drogie i ich cena chwilowo rośnie.
Takie tam moje przemyślenia o funduszach...

wtorek, 9 marca 2010

Biblioteczka inwestora - Błądząc po Wall Street - Dlaczego nie można wygrać z rynkiem

Książka - "Błądząc po Wall Street - Dlaczego nie można wygrać z rynkiem" Burton'a G. Malkiel'a to 'klasyka klasyki'. U nas w kraju co prawda nie jest za bardzo powszechna niewiedzieć czemu ale sporo literatury odnosi się do niej w bibliografii. Autor prof. na Uniwersytecie Princeton oraz członek rad nadzorczych Vanguard Group of Investment Companies formułuje tezę (pewnie znaną większości), że akcje wybierane na podstawie rzutów lotkami do tarczy radzą sobie tak samo jak akcje wybierane przez wyspecjalizowanych fachowców.
W książce zaczynamy od różnych opisów 'baniek mydlanych' od XVI wieku do dzisiejszych czasów. Następnie są opisy jak to robią 'zawodowcy' oraz opisy nowych technik inwestowania i na końcu autor przedstawia praktyczny przewodnik inwestowania. Cała książka jest przezabawnie napisana (nieraz się naprawdę uśmiałem) i szybko się ją czyta. Jeżeli ktoś w niej szuka sposobów na zarobienie pieniędzy na giełdzie to niestety się zawiedzie. Sam autor się śmieje, że wielkie fortuny nie powstały z jakiś metod czy formuł inwestowania tylko z racji przypadku - szczęścia.
Przyznam, że była to moja pierwsza książka, którą przeczytałem o inwestowaniu. Po prostu jakieś 5 lat temu sobie z kolegą pisaliśmy na gg i zaczynaliśmy pierwsze inwestycje na giełdzie i on się pochwalił, że kupił książke "Analiza techniczna rynków technicznych" Murphy'ego i tak mnie naszło, że poszedłem do pierwszej napotkanej biblioteki i tam znalazłem tylko tą książkę o giełdzie. W sumie jestem tej książce bardzo wdzięczny, bo pewnie jako że to była moja pierwsza książka w tej tematyce ugruntowała mnie w tym żeby trzymać się z daleka od różnych metod i sposobów na szybkie zarobki. Pewnie też dzięki tej książce trzymam się z daleka od analizy technicznej, oczywiście z książką "Analiza techniczna rynków technicznych" też się zapoznałem ale nie wywarła na mnie ona żadnego wpływu.
Książka jest wydana 'zwyczajnie' w miękkiej okładce bez wodotrysków, jednak jest to cały czas jedna z moich ulubionych książek i często do niej wracam chociażby czytając sobie zabawne i trafne cytaty na początkach rozdziału. Także polecam ją każdemu, czasami dobrze poczytać sobie książkę, która nam uświadamia, że tak naprawdę niewiele zależy od różnych analiz (czy to technicznych, czy fundamentalnych) i innych cudownych formuł a jedną z najlepszych metod jest inwestowanie 'mechaniczne' - czyli odkładanie w równych odstępach czasu jakiś kwot do funduszu indeksowego (którego w Polsce nie mamy jak narazie :).

piątek, 5 marca 2010

Finansowo.pl nie daję o sobie zapomnieć

Już ponad pół roku temu skończyłem z inwestycjami na tym portalu a wszystkie 'zaległe' sprawy przekazałem do windykacji i nawet parę już trafiło do komornika. Niestety pieniędzy jak nie widać tak nie widać ale zobaczymy co będzie dalej. Ogólnie do tej pory od jakiś paru miesięcy cisza i błogi spokój. Dzisiejszego dnia miałem jednak wezwanie na komisariat policji celem złożenia zeznań. Podświadomie domyślałem się, że chodzi pewnie o jedną, że spraw oszustw na tym portalu. Oczywiście domysły mnie nie myliły. Na policji chyba mnie wzięli za debila jak zacząłem wyjaśniać na czym ten portal polega i że poprostu inwestowałem tam pieniądze. Najlepszy mieli ubaw jak im opowiadałem, że na końcu z inwestora stałem kolesiem, który zamiast zbijać 'kokosy' (o tym portalu też było) zostałem na lodzie z paroma tysiącami 'w plecy'. Jak narazie pierwszy raz o takim czymś słyszeli ale się śmiałem, że pewnie nie długo ich komisariat nie będzie miał nic innego do roboty tylko prowadził sprawy z tego portalu pożyczkowego :). Pewnie jak wyszedłem to jeszcze mieli trochę ubaw bo jak się szykowałem to już dzwonili do innych pokoi, że zaraz się zjawią poopowiadać ciekawą historyjkę.
Po pewnym czasie sam sobie zadaję pytanie czy może jestem 'debilem'(?), że pomimo sporych strat brnąłem w 'ślepą uliczkę' dalej. No ale cóż przynajmniej dziś się trzymam z dala od każdej inwestycji, która ma niby przynosić spore profity.